31 grudnia Petrowicze wybrali się do Wisły do ośrodka wczasowego “Kontakt”. Patrząc z perspektywy trzech tygodni, można powiedzieć, że to był rzeczywiście bardzo owocny czas, pełen wrażeń, pozytywnych emocji i miłych wspomnień. Wróciliśmy zbudowani, zbliżeni do Boga, do siebie nawzajem i zachęceni do wielkich działań!
Według zapowiedzi sprzed wyjazdu, miało nam nie zabraknąć czasu na modlitwę, uwielbienie, rozważanie Słowa, kazania, gry i zabawy integracyjne, na białe szaleństwo na pobliskich stokach. Z całą pewnością nie zabrakło nam niczego ze wspomnianych rzeczy ? i choć białego szaleństwa było raczej niewiele, to reszta przyjemnych momentów to zrekompensowała.
Przypomnijmy, co się działo przez te 4 dni pobytu w Wiśle.
31 grudnia, zanim wkroczyliśmy w Nowy Rok, spędziliśmy czas przypominając cudowne rzeczy, które Bóg uczynił dla nas w dobiegającym końca 2009 roku: nowa praca, wzrost w relacji z Bogiem, skończone studia, zdrowie bliskich, przemiana umysłu, nowe przyjaźnie, dobre wyniki na uczelni, ciężkie lekcje od Boga, przez które On nas przeprowadził i w których się objawił, małe i większe cuda. Lista każdego z nas była na prawdę długa! Wołaliśmy również o błogosławieństwo, Boże prowadzenie i Bożą mądrość na 2010 rok. Wspólny bankiet sylwestrowy, wyjście do centrum Wisły na spacer, obejrzenie fajerwerków, a później wspólne biesiadowanie przy stole ? tak powitaliśmy Nowy Rok.
Przez pierwsze dwa dni towarzyszyła nam raczej wiosenna pogoda: temperatura na plusie, zielona trawa, czasem nawet kropiący deszcz. Zapewne zasmuciło to wielu narciarzy i snowboardzistów, którzy byli wśród nas. Chociaż patrząc z perspektywy czasu, widząc mnóstwo śniegu za oknem i wskazówkę na termometrze -10 stopni, wydaje się, że ta wiosenna pogoda nie była aż taka zła.
Codziennie rano i wieczorem mieliśmy czas na społeczność z Bogiem i ze sobą, podczas którego wspólnie dziękowaliśmy, wielbiliśmy, chwaliliśmy naszego dobrego i wspaniałego Ojca. Była to niesamowita możliwość, aby na samym początku nowego roku przybliżyć się do Pana, spojrzeć wstecz i dostrzec jego działanie w poprzednim roku, ale też pomyśleć o krokach i wyzwaniach, które są przed nami i prosić o Jego moc i prowadzenie. Podczas spotkań słuchaliśmy słowa, które zostało wygłoszone przez naszych petrowiczów Bartka Ladrę i Szymona Krubę (Warszawa) oraz Sarę Anczyk (Gliwice), a także przez misjonarzy Sarę i Curta Hobbs.
Wszyscy obecni na wyjeździe na pewno się zgodzą, że przełomowym momentem był wieczór drugiego stycznia: wieczór ?fragmentowy?. Każdy z petrowiczów przygotował fragment lub świadectwo, które szczególnie dotyka jego / jej serce. Mieliśmy okazję dostrzec niesamowite działanie Ducha Świętego poprzez jednomyślność: kilka osób ? nie umawiając się wcześniej ? dzieliło się własnymi przemyśleniami na podstawie 4 rozdziału listu Jakuba. W zasadzie omówiliśmy prawie cały ten rozdział, tyle że z różnych punktów widzenia. Motywem przewodnim wszystkich wypowiedzi był fragment listu Jakuba 4:8: ?Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was?. Usłyszeliśmy wiele świadectw z ust różnych ludzi o tym, że kiedy zbliżamy się do Boga, szukamy Jego twarzy i Jego obecności w naszym życiu, On zbliża się do nas, błogosławi nas swoim objawieniem, odkrywa przed nami swoje serce i zmienia nas. Bóg poszukuje serca mocno spragnionego Jego oblicza i Jego miłości, a kiedy je znajduje, z wielką radością zaczyna odkrywać nam siebie i obficie nam błogosławić.
Usłyszeliśmy również bardzo budujące świadectwa odpowiedzi na modlitwy, zachęcające do uwielbienia Pana, a także przemyślenia dotyczące zmian zachodzących w naszych umysłach. Wysłuchanie tych wszystkich przemyśleń i świadectw przyniosło niezwykłe poruszenie Ducha, więc wielbiliśmy Pana w pieśniach i modlitwach dziękczynnych z wielkim zapałem, gorąco, z głębi naszych serc. Wierzymy, że Ojciec był obecny wśród nas i słuchając naszego śpiewu z szerokim uśmiechem na twarzy cieszył się razem ze swoimi dziećmi.
Wieczorami oglądaliśmy zachęcające kazania z Global Leadership Summit 2009. Dało nam to wiele do myślenia. Po kolacji i społeczności nie brakowało wspólnych rozmów, śmiechu, wspólnej zabawy przy grach planszowych, jednymi słowy: integracji, która jest tak ważna.
Drugiego stycznia, w przedostatni dzień przed wyjazdem zaczął prószyć śnieg. Nareszcie nadszedł upragniony czas dla wszystkich, którzy tak czekali na zjeżdżanie na nartach i snowboardach. Niektórzy dopiero nieśmiało stawiali pierwsze kroki na nartach wśród muldów i lodu na niezbyt zaśnieżonych stokach, lecz byli i tacy, którzy ? mając duże doświadczenie ? dzielnie śmigali w górę i dół.
Poniżej świadectwa petrowiczów z naszego wyjazdu:
Dla mnie sylwester był bardzo udany i jestem z niego bardzo zadowolona; jednym słowem chciałabym aby rok 2010 był tak udany jak wyjazd sylwestrowy. Dlaczego? Po pierwsze, była super pogoda – słońce, zielona trawa, na początku zero śniegu ? ciepło. Po drugie, dla mnie był to czas napełnienia się Bogiem, zrozumienia pewnych rzeczy, które Bóg mi pokazywał przez uwielbienia poranne i wieczorne, jak również przez słowa ludzi. Ten wyjazd bardzo zjednoczył nas wszystkich np. poprzez wieczorne gry planszowe, rozmowy, śpiew, dał poznać siebie nawzajem, pokazał, że możemy na siebie liczyć nawet na stoku, gdzie wpadamy w śnieg, bo jest ktoś, kto poda pomocną rękę. Jednym słowem wyjazd był super, bo byliśmy tam my, ale przede wszystkim był z nami Bóg.
Sylwia

To był dla nas pierwszy wyjazd z Petrą, bardzo się cieszyliśmy, że jesteśmy w takim gronie i możemy spędzać czas razem z Panem na wspólnych modlitwach. Poznaliśmy dużo młodych małżeństw w naszym wieku i mogliśmy rozmawiać na wspólne tematy.
Jana i Żenia

Sylwester… chyba każdy się zgodzi, że całe tygodnie przed nim szukamy i przebieramy wśród dużej ilości zaproszeń, bo jest dobra okazja, by z dobrą atmosferą wejść w Nowy Rok. Petra wyjechała do Wisły, gdzie mieliśmy możliwość integrowania się na długich spacerach po okolicach, przy śmiganiu na nartach i przy smacznych obiadach. Ale najlepsze było to, że mogliśmy codziennie wzmacniać naszą relację z Bogiem, budować się nawzajem świadectwami, działaniem Boga w naszym życiu, że w Sylwestra mogliśmy dziękować Panu za miniony rok i prosić o błogosławieństwo na nowy, 2010. Ten sylwester spędzony z Petrą na pewno jest niezapomnianym wydarzeniem w życiu każdego, kto tam był. Dziękuję!
Irina

Na Sylwestrze z Petrą bardzo podobał mi się czas integracji, fajnie było pograć razem w gry, pośmiać się, pozjeżdżać na nartach, zajadać się razem pysznymi ciastami w ?Janeczce? i poznawać się lepiej. Wiele też wyniosłam z wieczoru, podczas którego każdy opowiadał o tym, co Bóg zrobił w jego życiu ? była to wspaniała różnorodność szczerych historii, które poruszały serce.
Ania
Wyjazd bardzo mi się podobał, mieliśmy dużo czasu na integrację ze sobą, mogliśmy lepiej się poznać, pośmiać się przy wspólnej grze – nie mówiąc o zjeżdżaniu ze stoku! Najbardziej podobało mi się to, że mieliśmy zarówno czas na super społeczności z Bogiem, jak i atrakcje-integracje.
Mateusz


