Petra, 25 V 2010
Wczoraj, tak jak w każdy wtorkowy wieczór, spotkaliśmy się razem, w studenckim gronie, aby budować relacje z Naszym Panem i ze sobą nawzajem. W radosny nastrój uwielbienia wprowadziła nas znana wszystkim pieśń „Twój blask, rozjaśnia duszy mrok…”. Część modlitewną rozpoczął Szymon, który zachęcił wszystkich, by otworzyli swe serca na Boże działanie. Następnym punktem wieczoru były wspaniałe i budujące świadectwa.
Jako pierwsza do mikrofonu podeszła Iza. Rozpoczęła od słów Psalmu 127: „Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie”. Po chwili refleksji, spytała: „Czy tylko Bóg buduje dom?”, „Czy tylko strażnik czuwa nad miastem?”. Odpowiedź brzmiała „Nie!”. Bóg chce, aby człowiek z Nim współpracował, oczekuje jego ochotnego serca i zaangażowania. Każde dzieło ma dwóch wykonawców. Warto też pamiętać, że Bóg stale nad nami czuwa i mieć świadomość, że nie wszystko w naszym życiu zależy tylko od nas – podsumowała Iza.
Krótką historią swojego nawrócenia podzieliła się z nami Ewelina. W jej przypadku wszystko zaczęło się od Kościoła Katolickiego, w którego praktyki angażowała się bez reszty. Będąc w liceum poznała koleżankę, która zabrała ją na obóz chrześcijański do Ustki. Tam po raz pierwszy spotkała ludzi, mających autentyczną relację z Bogiem, poznała piękno modlitwy spontanicznej, nie będącej jedynie mówioną z pamięci formułką, ale rozmową z żywym Bogiem. Jej życie powoli zaczęło się zmieniać. Gdy wróciła do domu zaczęła czytać Biblię, która przez wiele lat stała, zakurzona, na półce w jej domu. Dzięki temu doświadczeniu Ewelina znalazła w sobie siłę, aby zerwać toksyczna relację ze swoją bliską koleżanką, a przy okazji zaświadczyć o tym co przeżywa i podzielić się z nią Dobrą Nowiną o Jezusie.
Następną osobą, która wyszła na środek, była Ola. W kilku słowach opowiedziała nam o tym, w jak wspaniały sposób Bóg działa w jej życiu, troszczy się o nią i wysłuchuje próśb.
Kulminacyjnym punktem wieczoru było słowo, którym podzielił się z nami brat Tomasz Ropiejko, pastor zboru w Gdańsku. Na wstępie przywołał wspomnienia z dawnych, studenckich lat. „Czas studiów jest to czas podejmowania ważnych decyzji” – powiedział. Poprosił, aby każdy z nas zadał sobie pytanie: „co jest dla mnie w życiu najważniejsze?” Po chwili ciszy kontynuował: „Jeśli już wiesz, co jest dla ciebie najważniejsze, to czy byłbyś w stanie poświęcić to dla Jezusa?” – zapytał.
Brat Tomasz przywołał historię Estery, bohaterki jednej z ksiąg Starego Testamentu, która była „ostatnią deską ratunku dla swojego narodu”. Była to bardzo odważna kobieta. Zaryzykowała swoje życie, by uratować rodaków od wyroku śmierci, który wydał na nich król, pod wpływem złego doradcy. Estera jest przykładem na potwierdzenie słów, że „nieprzeciętne poświęcenie rodzi nieprzeciętny owoc”.
„Niewątpliwie nieprzeciętnym i największym poświęceniem, jakie kiedykolwiek miało miejsce, była Ofiara Jezusa złożona za nas na krzyżu” – powiedział pastor. Jezus – Boży Baranek „uniżył samego siebie stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię” ( Flp 2, 8 – 9). „Baranek jest godzien otworzyć Księgę” – czytamy w Objawieniu św. Jana. „Baranek jest godzien…” A czego On jest godzien w moim życiu? Czy jestem w stanie wszystko dla Niego poświęcić?
Na koniec spotkania pastor Tomasz przytoczył słowa z Księgi Jeremiasza, które powinny stać się naszym mottem:
„Dlatego tak mówi Pan: Jeżeli zawrócisz, i Ja się zwrócę do ciebie, i będziesz mógł stać przed moim obliczem; a gdy dasz z siebie to, co cenne, bez tego, co pospolite, będziesz moimi ustami. Choćby oni zwrócili się do ciebie, ty się do nich nie zwrócisz. Uczyniłem cię bowiem dla tego ludu murem spiżowym, warownym; i będą walczyć z tobą, ale cię nie przemogą, bo Ja jestem z tobą, aby cię wybawiać i ratować – mówi Pan.” ( Jer 15, 19 – 20).
Michał Maryniak


Gdy patrzę na Twoje niebo, dzieło palców Twoich, na księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego? Psalm responsoryjny (Ps 8,4–5.6–7.8–9) z uroczystości Najświętszej Trójcy
Ja również zwróciłam szczególną uwagę na ostatni akapit omawianego artykułu – Jer 15, 19-20).
Podobnie jak w przypadku Poli, są okresy w moim życiu, gdy przestaję być uczniem Jezusa. Gdy czytam „ każdego ranka pobudza me ucho, bym słuchał” (Iz 50, 4), wtedy widzę jak bardzo brakuje mi dyscypliny, gotowości do słuchania Go. To pułapka, do której nie mogę wpaść, szczególnie teraz, kiedy kończę studia. Zresztą za każdym razem, kiedy „zawracam”, Bóg okazuje mi jeszcze większą miłość i troskę. Dlatego każdego dnia staram się prosić Go o Jego słowo, o nowe tchnienie Ducha, abym potrafiła zrozumieć prawdy Ewangelii i Jego plan wobec mnie.
Bo jeśli przestajemy głosić Chrystusa, łatwo możemy stać się głównie strażnikami zasad i wartości.
Rzecz, którą odkrywam ostatnio: gdy uczę się do obrony pracy magisterskiej, to bardzo się modlę o otwartość dla siebie. Bo z jednej strony ja tę pracę napisałam samodzielnie i znam zakres jej problematyki, ale wierzę, że w czasie nauki i samego egzaminu może przyjść jakieś nieoczekiwane światło –słowo Boga, które mnie wesprze i oświeci. Modlę się też o to, by Bóg dotykał każdej kwestii objętej zakresem egzaminów niezależnie od tego, co powiem. Często łaska Boża jest podczepiona do jakiejś drobnej aluzji, dygresji.
Gdy czytam Biblię, staram się doszukać w jej słowach brzmienia miłości. Nawet w karcących mnie psalmach i przypominaniu, że jestem prochem. Bo przecież sfera mojej słabości i nieporadności nie wyczerpuje miłości Boga do mnie! Niejednokrotnie pokazywał mi, że Chce wyznawać mi miłość każdego dnia a ja chcę zrobić wszystko, by Mógł powiedzieć: „Jestem z ciebie dumny.”