Grupka BPW, 02 lutego 2010
Ostatniego środowego wieczora mieliśmy okazje porozmawiać o roli kobiet w kościele. Rozmowy były co prawda prowadzone w męskim gronie, ale nie przeszkodziło to temu, żeby przedstawić biblijny punkt widzenia na kwestię, która od jakiegoś czasu jest często poruszana w kościołach.
W I Księdze Mojżeszowej (Księdze Rodzaju) czytamy o Adamie, pierwszym człowieku. Choć żył w rajskich warunkach i posiadał bliską relację z Bogiem to pomimo tego nie czuł się spełniony. Bożą odpowiedzią na tę jego potrzebę była stworzona kobieta (1 Mojż. 2:18).
Bóg pokazuje przez to, że od początku Bóg uczynił związek kobiety i mężczyzny czymś niesłychanie ważnym, w którym małżonkowie mogą się wzajemnie dopełniać. Jednoznacznie stwierdzona jest też jednakowa wartość mężczyzny i kobiety: „I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i kobietę stworzył ich.” (1 Mojż. 1:27). Przez te i inne fragmenty Stwórca pokazuje też jednak odmienne role, które w rodzinie, społeczeństwie i Kościele pełnią kobiety.
Mężczyzna jest powołany przez Boga do bycia liderem, który w miłości prowadzi, przewodzi i opiekuje się. Stąd Biblia jednoznacznie wskazuje na to, że zwierzchność nad wierzącymi powinni sprawować mężczyźni (1 Tm 3:2-5) oni też powinni nauczać. Bóg pokazuje ten porządek zwierzchności (i odpowiedzialności) w wielu fragmentach, np. w Liście do Efezjan 5:22-33. Słowo Boże także kobiety powołuje do służby – jest, że jest to służba jak gdyby dopełniająca. Choć zdarzają się wyjątki. Czytając Biblię, znajdujemy przykłady, które pełniły szczególne role. Były nimi np.: Debora (Sdz. 4:1-10), Jael (Sdz. 4:17-22), Chulda (2 Król. 22:14-20), Maria (Łk. 1:28), Anna (Łk. 2:37). Kobiety mogą również spełniać funkcje przeznaczone dla mężczyzn w momencie, gdy Ci zawodzą. Były to jednak sytuacje spowodowane wynikłymi okolicznościami, nie jest to Boży standard. Ciekawy jest też przykład Feby (Rz. 15:1-2), która była diakonisą. Jej służba nie polegała na nauczaniu zboru czy też ingerowaniu w naukę kościoła, lecz na pomaganiu i usługiwaniu innym.
Jeśli chodzi o rolę kobiety na co dzień, bardzo spodobał nam się poniższy fragment:
Dzielna kobieta – trudno o taką – jej wartość przewyższa perły, serce małżonka ufa jej, nie brak mu niczego, gdyż wyświadcza mu dobro, a nie zło, po wszystkie dni swojego życia; dba o wełnę i len i pracuje żwawo swoimi rękami. Podobna jest do okrętów handlowych, z daleka przywozi żywność. Wstaje wcześnie, gdy jeszcze jest noc; daje żywność swoim domownikom, a swoim służącym, co im się należy. Gdy zechce mieć rolę, nabywa ją, pracą swoich rąk zasadza winnicę. Mocą przepasuje swoje biodra i rześko porusza ramionami. Wyczuwa pożytek ze swojej pracy, jej lampa także w nocy nie gaśnie. Wyciąga ręce po kądziel, swoimi palcami chwyta wrzeciono. Otwiera swoją dłoń przed ubogim, a do biedaka wyciąga swoje ręce. Nie boi się śniegu dla swoich domowników, bo wszyscy jej domownicy mają po dwa ubrania. Sama sobie sporządza okrycia, jej szata jest z purpury i bisioru. Mąż jej jest w bramach szanowany, zasiada w radzie starszych kraju. Wyrabia spodnią bieliznę i sprzedaje ją, i pasy dostarcza kupcowi. Dziarskość i dostojność jest jej strojem, z uśmiechem na twarzy patrzy w przyszłość. Gdy otwiera usta, mówi mądrze, a jej język wypowiada dobre rady. Czuwa nad biegiem spraw domowych, nie jada chleba nie zapracowanego. Jej synowie nazywają ją szczęśliwą, jej mąż sławi ją, mówiąc: Jest wiele dzielnych kobiet, lecz ty przewyższasz wszystkie! Zmienny jest wdzięk i zwiewna jest uroda, lecz bogobojna żona jest godna chwały. Oddajcie jej, co się jej należy! Niech ją w bramach wysławiają jej czyny! (Przyp. 31:10-31)
Taka żona jest ideałem każdego mężczyzny, ale zauważyliśmy, że nie możemy tego wymagać jeżeli samemu nie przejawia się odpowiedniej postawy i zaangażowania. Zgodnie z Ef. 5:22-33 mężczyźni powinni stać się pełną miłości głową i wziąć na siebie odpowiedzialność za naszych bliskich. Praktyka pokazuje, że brakuje tego w wielu zborach i rodzinach. Następujący wniosek zakończył naszą męską dyskusję o kobietach: My jako młodzi mężczyźni, którzy w przyszłości będziemy stanowić trzon naszych kościołów, powinniśmy wziąć na siebie odpowiedzialność tak, aby każdy był na swoim miejscu i odbierał to błogosławieństwo, które Bóg dla niego przygotował.



Cóż to za grafomania, oczom nie wierzę!