Petra 1 II 2011

Jak widzimy Boga? Jakie cechy charakteru miał Jezus, kiedy chodził po Ziemi, jak wyglądał, co sobą reprezentował? Co to znaczy być Jego uczniem i jakie były relacje między rabbi a ich naśladowcami? O tym właśnie mówiliśmy na wtorkowym spotkaniu Petry.

Na początku wspólnymi wysiłkami utworzyliśmy listę cech Jezusa.

Okazało się, na podstawie Ewangelii, że Jezus jest w nich przedstawiony jako: potężny, bezkompromisowy, a jednocześnie cierpliwy, wyrozumiały, wierny – jest Królem Królów i Bogiem Bogów, Barankiem oraz Lwem. Z wyglądu był niepozorny. Nie miał postawy ani urody i nie był to wygląd, który mógłby się ludziom podobać. A jednak w przedstawieniach Jezusa na średniowiecznych freskach, malowidłach a także współcześnie na obrazach czy w kinematografii spotykamy się z wizją osoby pięknej fizycznie, często delikatnej, a nawet bezbronnej. Aktorzy grający Jezusa w filmach często wydają być się bezbarwni i bez charakteru.  Te przedstawienia rzutują jednak na to, jak myślimy o Jezusie i mogą wpływać na naszą wiarę w siłę i potęgę Jezusa-Boga.

Po uwielbieniu i modlitwie kazanie zatytułowane “Najlepszy z Najlepszych” wygłosił Piotr Guńka. Nawiązując do tematu przewodniego tego roku akademickiego “Tour de Life”, czyli “Wyścig zwany życiem”, Piotr rozpoczął swoje kazanie osobistym wspomnieniem. Jako dziecko był fanem piłki nożnej i miał ulubionego piłkarza, którego zdjęcie powiesił u siebie w pokoju. Na bieżąco śledził informacje  o tym, co się dzieje w jego życiu prywatnym i zawodowym, chciał go naśladować…

W czasach, kiedy Jezus chodził po ziemi, w Izraelu wśród narodu żydowskiego działali “rabbi”, tj. nauczyciele: znali się na Słowie Bożym, umieli je interpretować i potrafili przekazywać swoją wiedzę uczniom, zwanym “talmidim”. Dla uczniów rabbi był właśnie takim przykładem do naśladowania, kimś, w kogo uczeń był zapatrzony, podobnie jak mały chłopiec w swojego ulubionego piłkarza. Podobnie, ale jednak trochę inaczej…

Talmid cały czas przebywał ze swoim rabbi, chodził z nim, dokądkolwiek szedł, nawet nie wiedząc, gdzie on zmierza i w jakim celu. Życie talmida, czyli ucznia, było w pewnym sensie drugorzędnym w stosunku do naśladowania rabbiego. Talmid chciał zostać dokładnie takim, jak jego rabbi. Czytając historię o tym, jak Piotr chodził z Jezusem po wodzie, możemy pomyśleć, dlaczego apostoł Piotr, kiedy zobaczył Jezusa idącego po wodzie, też zapragnął zrobić to samo – właśnie dlatego, że uczeń we wszystkich dążył do naśladowania swojego nauczyciela, do robienia wszystkiego, co on robi. I właśnie takie relacje talmid-rabbi istniały pomiędzy Jezusem a jego uczniami.

My również nazywamy siebie uczniami Jezusa… Ale czy mamy z Nim taką relację, jak opisana powyżej, czy chodzimy z Jezusem cały czas? Czy “spotykamy” się z Nim tylko od czasu do czasu, np. w niedzielę podczas nabożeństwa? Czy nasze “ja” i nasze wizje na nasze życie są ważniejsze, niż to, co ma dla nas Jezus, to, do czego nas powołuje? Czy zachwycamy się Jezusem, wpatrujemy się w Niego i chcemy z całego serca Go naśladować? Takie pytania mamy sobie zadać, jeżeli na prawdę chcemy nazywać się uczniami Jezusa.

Biblia pokazuje nam, że rola apostołów nie skończyła się jedynie na tym, iż byli uczniami Jezusa. W Ewangelii Mateusza 28:19 Jezus wyraźnie mówi do nich: “Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody…”. Jest to wezwanie do każdego z nas – pozostając w ciągłej relacji z Jezusem, podziwiając Go i dążąc do nieustannego naśladowania naszego Rabbi, mamy nie poprzestać na tym, lecz “uczyć innych”, opowiadając im o Jezusie, przedstawiając im to, jaki On jest.

I w końcu Słowo Boże mówi, że Jan Chrzciciel w rozmowie ze swoimi uczniami powiedział: “On [Jezus] musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym”…Poprzez poznanie, naśladowanie Jezusa naszego “ego” będzie coraz mniej, lecz coraz bardziej będzie w nas objawiać się Jezus. I może pewnego dnia będziemy mogli powiedzieć, tak jak apostoł Paweł: „ Nie żyję już ja, ale żyje we mnie Chrystus”.