Petrowe spotkanie rozpoczęło się pieśniami uwielbienia. Było też sporo czasu na dziękowanie Bogu w modlitwach. Wielu z nas spontanicznie dziękowało na głos za to, co Bóg uczynił w ich życiu. Panował refleksyjny nastrój służący nawiązaniu głębokiego kontaktu z Bogiem.
Spotkanie poprowadził Szymon Kruba. Podzielił się z nami swym świadectwem. Opowiadał o tym, że pochodzi z rodziny wierzącej – zarówno jego dziadek, jak i tata prowadzili zbór. Szymon od dziecka uczestniczył w nabożeństwach i spotkaniach chrześcijan. Wierzył w Boga, działał w kościele, ale tak naprawdę żył po swojemu, grzeszył i nie poddawał się Bożemu prowadzeniu. Miał doświadczenia z narkotykami. Bóg jednak cały czas był przy nim, nigdy z niego nie zrezygnował. Błogosławił mu. Uratował mu życie, gdy topił się w jeziorze. Bóg zdobył serce Szymona swoją miłością. Dlatego też Szymon zechciał zmienić swoje życie i całkowicie powierzyć je Bogu. Zaczął prosić o to, by Bóg skruszył jego serce. Zaczął pokutować, przyjął chrzest. Przeżył autentyczne nawrócenie. To był proces. Kazanie wygłosił Bartosz Ladra. Mówił właśnie o tym, że stawanie się lepszym człowiekiem i doskonalszym chrześcijaninem to proces. Trzeba mieć jasno wytyczony cel, by nie zbłądzić, nie biec na oślep. Do tego celu nie dochodzi się od razu, tylko krok po kroku. Bartek poruszył temat darów i owoców Ducha Świętego. Trzeba rozróżnić dary od owoców. Można otrzymać od Ducha Świętego dar: mądrości, wiedzy, wiary, uzdrawiania, czynienia cudów, proroctwa, rozróżniania duchów, mówienia językami, tłumaczenia języków. Te dary Ducha Świętego mają swój cel – są po to, by budować: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. To są właśnie owoce Ducha Świętego. Mamy do nich dążyć. Powinniśmy je pielęgnować, tak jak rolnik hoduje każdego dnia swe rośliny. Bartosz opowiedział nam bardzo budującą historię swego pastora, który rozchorował się na stwardnienie rozsiane. Lekarze nie widzieli dla pastora szansy na wyleczenie. Spodziewali się tylko tego, że choroba będzie postępować z zawrotną szybkością. Pastor jednak, dzięki swej wierze w Boga i cierpliwości, został całkowicie uzdrowiony. To mogło przyczynić się do tego, by inni też poznali Boga lub umocnili swoją wiarę. Druga bardzo poruszająca opowieść Bartka mówi o jego znajomym, który pojechał na misję do Turcji. W tym muzułmańskim kraju ciężko o osoby, które poszłyby za Jezusem. Znajomy Bartka wraz z kolegami nie poddawali się jednak i prowadzili kościół. Przyszła do nich grupa mężczyzn, którzy wyrazili chęć poznawania Biblii. Jednak któregoś dnia zamordowali oni prowadzących spotkanie. Żona oraz narzeczona zabitych chrześcijan publicznie przebaczyły sprawcom. Mimo cierpienia spowodowanego utratą przyjaciół, znajomy Bartka był świadomy, że ponieśli oni męczeńską śmierć za wiarę. Oficjalna część petrowego spotkania zakończyła się ogłoszeniami i modlitwą. Potem część z nas udała się do kawiarenki, by cieszyć się towarzystwem oraz tostami i herbatą.


