GBPW, 4 maja 2011
Po długim kwietniowo-majowym weekendzie trudno jednoznacznie stwierdzić, czy zebraliśmy się bardziej wypoczęci, czy zmęczeni (weekend obfitował przecież w wydarzenia odróżniające go od zwykłego weekendu: majówki, grillowanie, święto flagi, ślub Willa i Kate, zastrzelenie bin Ladena i inne). Cośrodowe spotkania nie są jednak poświęcone roztrząsaniu minionych zdarzeń, ale konfrontacji w świetle Biblii naszego spojrzenia na poszczególne kwestie.
Każdy, kto bywa choć trochę regularnie na owych meetingach wie, że chociaż wszystko odbywa się w określonym porządku, mają one różny przebieg. Zwłaszcza, gdy wywiąże się dyskusja. Jednak każdy ma prawo zachować swój pogląd, o ile nie stoi on w jawnej sprzeczności z Pismem Świętym (w takich wypadkach pogląd należy zmienić, ewentualnie Kościół
). Zeszłej środy Michał poruszył bardzo ważną – myślę, że w szczególności dla studentów – kwestię rozwodów.
Jest to – niestety – temat, który coraz częściej dotyczy ‘chrześcijańskiego’ środowiska. Wierzący niechętnie o tym mówią, ale tajemnicą poliszynela jest to, że również w Kościele Zielonoświątkowym dochodzi do rozwodów. Widząc to niepokojące zjawisko uznać trzeba, że powyższy temat był bardzo dobrze dobrany.
Michał przedstawił uczestnikom grupy biblijny pogląd na kwestię małżeństwa. To Bóg je ustanowił (1 Mojż 2,24) jako święte i nierozerwalne. Ponadto z kart Pisma Świętego jasno wynika, że jest to każdorazowo związek między kobietą i mężczyzną. Małżonkowie podczas ślubowania składają sobie przyrzeczenie przed Bogiem, ale także akt ten wpisuje się w prawny porządek państwowy (patrz: Rzym 13,1-6).
Czytając Pismo Święte widzimy, że małżeństwo jest dobrym, błogosławionym stanem. Przyglądając się uśmiechom świeżo upieczonych małżonków, nie sposób zanegować ich szczerego szczęścia i radości. W utopijnej wizji w tym miejscu można by zakończyć. Wszyscy ludzie powinni trwać w niewysłowionej radości. Tak niestety jednak nie jest, dochodzi do (niezrozumiałych dla nas) sytuacji, w których małżeństwo przestaje funkcjonować w sposób prawidłowy. Wówczas pojawia się temat rozwodu.
Czy chrześcijanin ma prawo się rozwieść? Jak radzić sobie z kryzysami, które pojawiają się w małżeństwach? Źle czułbym się, nie przywołując tu złotej myśli najwierniejszego uczestnika naszych spotkań – Filipa- który, zdawałoby się, idealnie rozwiązał cały ten problem: „Ludzie powinni przestać robić źle po prostu”. W dyskusji doszliśmy jednak do wniosku, że mimo genialności owego panaceum na bolączki świata, należy szczerze wątpić w to, że ludzie po nie sięgną.
W sytuacjach, gdy poszukujemy mądrych odpowiedzi na trudne pytania, najlepiej sięgnąć do słów Jezusa. W kwestii rozwodów wypowiada się on dwukrotnie: Ew. Mat. 5,31-32 oraz 19,3-12. Samo poruszenie tej kwestii wskazuje na fakt, że nie jest to jedynie bolączka XXI wieku, ale i czasów nowotestamentowych. Jezus przede wszystkim wskazuje na to, że rozwód jest przekroczeniem woli Bożej. O ciekawej kwestii poinformował nas Michał ,wspominając o dwóch szkołach rabinistycznych, które w odmienny sposób interpretowały słowa Mojżesza (5 Mojż) zezwalające żydowi na odprawienie żony, gdy ‘znalazł w niej coś odrażającego’. Problem polegał na tym, że coraz więcej ludzi, powołując się na jedną z nich, rozwodziło się z najbardziej błahych nawet (ale „odrażających”) powodów. Czy nie przypomina to poniekąd dzisiejszych czasów, gdy coraz częściej dochodzi do rozpadu małżeństwa „bo zupa była za słona”, albo do jego unieważnienia nawet po 25 latach (dotyczy Kościoła Rzymskokatolickiego), bo przecież „rozwód jest przekroczeniem prawa Bożego”. Jezus zabrania takich praktyk. Jedynym wyjątkiem zezwalającym na rozwód jest wszeteczeństwo (zdrada, rozwiązłość seksualna, niewierność). Jednak takie osoby nie mają prawa wstępować w kolejny związek małżeński.
Należy przywołać również słowa skierowane przez apostoła Pawła do zboru w Koryncie (1 Kor 7,10-17), które traktują o innej sytuacji, w której w świetle Biblii dopuszczalny jest rozwód. Jeżeli do ślubu doszło, gdy partnerzy nie byli odrodzonymi chrześcijanami, a po nawróceniu jednego z nich osoba niewierząca nalega na zakończenie owego związku, osoba odrodzona ma prawo na to przystać, gdyż powołani jesteśmy do pokoju. Trzeba tu jednak podkreślić, że przede wszystkim chrześcijanie dążyć powinni do zachowania takiego małżeństwa, gdyż w ten sposób są też błogosławieństwem dla ‘drugiej strony’.
W dalszej – luźniejszej już – rozmowie rozważaliśmy różne kazusy (nieraz ekstrema) zastanawiając się, czy w danej sytuacji rozwód jest dopuszczalny, czy nie. Podsumowując, małżeństwo jest dobre, pochodzi od Boga. Wstępując w nie należy pamiętać, że jest ono na całe życie, co powinno nas prowadzić do poszukiwania mądrości w doborze. Czytając Słowo wiemy, że początkiem mądrości jest bojaźń Boża. Koło się w pewien sposób zamyka.
Zapraszam serdecznie na kolejne spotkanie. W tym tygodniu jak zwykle było wesoło, treściwie, a ponadto wyjątkowo zgodnie


To ja polecam przeczytać usługę na ten temat z mojego zboru (jest też wersja audio MP3) http://chwz.gliwice.pl/malzenstwo-rozwod-powtorne-malzenstwo